Toksoplazmoza
to choroba wywołana przez organizm zaliczany do protistów
(dawniej zwany pierwotniakiem) - Toxoplasma gondii, należącego do zarodnikowców
(Sporozoa). Toksoplazmozę ma 1/3 Brytyjczyków i 1/2
Amerykanów, a we Francji (lubia surowe mięso) zakażonych jest 8 na 10 osób.
Osoby zakażone toksoplazmą ponad 2-krotnie częściej uczestniczyły w wypadkach
niż osoby zdrowe - spowolnienie reakcji i podejmowanie większego ryzyka.
Źródło zakażenia stanowią zwierzęta dzikie i domowe (zwłaszcza
koty) oraz jedzenie niedosmażonego mięsa.
Pierwotniaki wywołujące toksoplazmozę żyją na przemian w szczurach
i kotach. Gryzoń zaraża się pasożytem poprzez kontakt z odchodami drapieżnika.
Kot zaś musi zjeść zarażonego szczura aby zarazić się toksoplazmozą. Pasożyty starają się mu to ułatwić. Chory
gryzoń - szczur- traci po prostu uczucie strachu. O ile zdrowy, który wyczuje zapach kota,
ucieka najszybciej jak może, to zarażony toksoplazmozą całkowicie lekceważy
niebezpieczeństwo. Staje się "gryzoniowym kamikaze".
Bywa, że pasożyty toksoplazmozy przedostają się na ludzi (np. przez kontakt
człowieka z odchodami kota pozostawionymi np. na futrze).
Rozróżnia się dwie postacie choroby:
- toksoplazmozę nabytą - mniej groźną, występującą u osób
dorosłych;
- toksoplazmozę wrodzoną - spowodowaną przejściem zarazka przez łożysko
od matki do płodu.
Zarażenie łożyskowe powoduje obumarcie płodu i poronienie lub stwierdzane po
urodzeniu objawy mózgowe, jako następstwo zapalenia mózgu i opon, a także
małogłowie i wodogłowie. Częsta jest również wrodzona toksoplazmoza oczu.
Pasożyt zagnieżdża się w mózgu w postaci mikroskopijnych cyst. Przez wiele lat
sądzono, że pozostają one z uśpieniu nie wywierając na nas żadnego wpływu.
Prawda okazuje się jednak inna.
W wyniku toksoplazmozy wrodzonej występują późne zaburzenia funkcji umysłowych
dziecka (ok. 70 przypadków na 10 000 żywo urodzonych dzieci), a rozpoznawane
zwykle dopiero w przedszkolach i pierwszych latach szkolnych.
Do niedawna wydawało się, że choroba przebiega bezobjawowo. Niebezpieczna miała
być tylko dla dziecka w łonie zarażonej kobiety.
Psycholodzy odkryli jednak coś niepokojącego w
zachowaniu osób z toksoplazmozą. Jako kierowcy prawie trzy
razy częściej wywoływali wypadki drogowe. Chorzy mężczyźni zaczynali też
lekceważyć społeczne nakazy i zakazy, przestawali bać się kary i tracili ufność
wobec innych ludzi. Kobiety z kolei stawały się bardziej otwarte, serdeczne. U
obu płci zachowania oznaczały jedno - utratę strachu. Tak jak u chorych
szczurów.
Toksoplazmoza jest jedną z oportunistycznych infekcji pojawiających się przy
zakażeniu wirusem HIV.
Koty niebezpieczne dla
alergików
David Rose
Trzymanie w domu kota może podrażnić płuca i zaostrzyć
objawy astmy i to nawet u osób, które nie są uczulone
na te zwierzęta – wynika z najnowszych badań. Alergię
na koty ma do 15 proc. ludzi.
Ta nadwrażliwość jest przypisywana reakcji na co najmniej jedno szczególne
białko, wydzielane przez skórę kota.
Podczas ogólnoeuropejskich badań, prowadzonych przez naukowców z Imperial
College w Londynie, pobierano próbki z materacy 1884 osób z często spotykanymi
alergiami.
Okazało się, że zwiększona ekspozycja na alergen kota była związana z większą
wrażliwością układu oddechowego ochotników oraz nasileniem takich objawów, jak
świszczący oddech i duszność u osób, o których wiadomo, że nie są uczulone na te
czworonogi.
Takie objawy, znane jako podwyższona reaktywność oskrzeli (BR) sugerują, że
ograniczenie kontaktu z kotami może być korzystne dla osób z alergią,
niezależnie od jej rodzaju - twierdzą naukowcy.
- To był nieoczekiwany wynik – mówi kierująca badaniami Susan Chinn. – Z góry
zakładaliśmy, że stwierdzimy zwiększoną reaktywność tylko u osób, u których
badania krwi wykazały alergię na koty.
“Jednak wyniki sugerują, że wszyscy alergicy mają objawy reakcji astmatycznej,
jeśli zetkną się z alergenem kota - nawet jeśli badania krwi nie wykazują, by
byli na niego uczuleni” – piszą autorzy na łamach “American Journal of
Respiratory and Critical Care Medicine”.
Podczas badań mierzono poziom alergenów kota i roztoczy kurzu domowego w
próbkach kurzu z materacy, a także zbierano dane dotyczące uczulenia na cztery
najważniejsze alergeny – kota, roztocze kurzu domowego, Cladosporidium
(pospolita pleśń) oraz trawę - tymotkę łąkową. Uczestników poddano próbie
prowokacyjnej z metacholiną, która służy do rozpoznawania astmy, zaś wyniki
zostały porównane z poziomem alergenów znalezionych w próbkach z materacy.
Te badania dodają znaczenia wcześniejszym odkryciom, zgodnie z którymi istnieje
mocny związek pomiędzy astmą a obecnymi w pomieszczeniach alergenami.
Nieoczekiwane było jednak to, że wszyscy pacjenci, którzy mieli kontakt z
kotami, wykazali większą reaktywność.
– Wstępne wyniki naszych badań nie wykazały związku pomiędzy poziomem roztoczy
kurzu domowego a reaktywnością oskrzeli wśród osób z uczuleniem na którykolwiek
z czterech testowanych alergenów. Jednak nawet niewielka ekspozycja na alergen
kota skutkowała znacząco większą reaktywnością - mówi dr Chinn.
Według naukowców, nie można wykluczyć, że alergen kota może być odpowiednikiem
ekspozycji na endotoksyny, typowe dla bakterii uważanych za nasilające objawy
astmy. W domach posiadaczy kotów stwierdza się wyższe stężenia takich związków.
- W oparciu o bieżące badania, wydaje się, że wiele osób może odnieść korzyści z
ograniczenia kontaktu z kotami - mówi dr Chinn. – Ponieważ jednak wyniki są
nieoczekiwane, zanim pojawią się stanowcze zalecenia, badania powinny być
powtórzone.
- Wiemy, że kocie alergeny należą do najbardziej lepkich i odpornych cząsteczek,
są też najczęstszą po roztoczach kurzu domowego przyczyną alergii. Jeśli
wprowadzasz się do domu, w którym wcześniej mieszkały koty, alergeny mogą tam
pozostawać nawet po gruntownym czyszczeniu – mówi Muriel Simmons, generalny
dyrektor organizacji charytatywnej Allergy UK.
Optymalizowano dla MS
Internet Explorer 5.0 i rozdzielczości 1024 x 768
PL ISO 8859-2
Wykorzystywanie całości lub fragmentów serwisu bez pisemnej
zgody autorów jest zabronione i będzie ścigane z całą surowoscią
polskiego i europejskiego prawa.